niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 23


            Siedział pod kocem, wtulony w bok Jonghyuna, próbując nie dać po sobie poznać, że się boi. Z każdą kolejną minutą, jego twarz coraz bardziej znikała pod miękkim materiałem niebieskiego koca. Nie spodziewał się, że ten film może być, aż tak straszny. Jonghyun natomiast uśmiechał się pod nosem, za każdym razem, gdy jego chłopak mocniej się w niego wtulał. Doskonale wiedział, że Kibum ma pietra i tylko udaje, że go to nie rusza.

            Minho spojrzał z lekkim uśmiechem na twarzy na Taemina, który z głową na jego kolanach smacznie spał. Nie doszli nawet do połowy filmu jak młodszego zmorzył sen. I nawet mu nie przeszkadzało to, że siedzieli na podłodze, opierając się plecami o kanapę. Chłopak przesunął palcami po jego miękkich włosach, uśmiechając się szerzej. Kochał jego włosy. Aksamitne, o karmelowym kolorze, zawsze puszyste i przesycone zapachem pomarańczy. Pogładził jego delikatny policzek, nie zwracając uwagi na film. Widok jaki rozpościerał się na jego kolanach był o wiele bardziej interesujący. Mimo, że Minho widział go jak śpi, kiedy jeszcze chłopak był duchem, to teraz jego twarz wyglądała zupełnie inaczej. Była pełniejsza kolorów, bijącego z niej ciepła, a nie jak z porcelanowej lalki. Ślicznej, ale w pewnym sensie zimnej.

            -I koniec- odezwał się Jonghyun, przerywając tą magiczną chwilę. Minho spojrzał najpierw na ekran telewizora, na którym przelatywały napisy końcowe, a później na przyjaciół. Key siedział nieruchomo, ukrywając połowę twarzy pod kocem, a Jonghyun patrzył na niego ze śmiechem w świecących oczach.

            -Co z nim?- spytał Choi, także się uśmiechając.

            -Chyba strach go sparaliżował- Jjong tyknął palcem bok Key, na co ten podskoczył i rozejrzał się dookoła.

            -Witamy wśród żywych- odpowiedział Minho, wracając do głaskania głowy Taemina.

            -Już koniec?- Kibum patrzył ze zmarszczonymi brwiami na ekran telewizora.

            -Jak widać koniec. Oglądamy kolejną część?- Jonghyun uśmiechnął się wrednie pod nosem, a Key zerknął na zegarek. Była północ. Chłopak przygryzł ze zdenerwowania dolną wargę, ukrywając ją pod kocem. Wiedział, że gdyby odmówił, chłopcy pomyśleliby, że się boi, więc pokiwał potakująco głową. Jjong zaśmiał się, włączając drugą część horroru i ponownie sadowiąc się na fotelu obok niego.

            Dwie godziny później oczy Kibuma były jak dwa wielkie spodki. Zawsze bał się duchów i związanych z nimi klątw. Zawsze jak ktoś o nich przy nim wspominał, do oczu napływały mu łzy, a na skórze pojawiała się gęsia skórka. Jednak on starał się to ukrywać.

            -I jak, żyjesz jeszcze?- usłyszał cichy szept Jjonga, kiedy film się skończył. Odwrócił w jego stronę twarz, uśmiechając się słabo.

            -To nie było wcale aż takie straszne- powiedział Choi, podnosząc się z podłogi i biorąc Taemina na ręce, aby zanieść go do pokoju.

            -Też myślałem, że będzie straszniejsze, co nie Key?- odpowiedział Jjong, na co ten wydusił z siebie tylko ciche „N-no”.

            -Idę spać. Minnie już od trzech godzin śpi na tej podłodze, więc dobranoc- Minho skierował się w stronę pokoju gościnnego, w którym zaledwie wczoraj jego przyjaciel wraz ze swoją dziewczyną przeżyli swój pierwszy raz. Jonghyun zadzwonił do Jinkiego z zaproszeniem na seans, ale ten odmówił, nadal dochodząc do siebie po tych wszystkich wydarzeniach. Choi położył ostrożnie Taemina na łóżku, przykrywając go kołdrą. Chłopak jeszcze przed rozpoczęciem seansu przebrał się w piżamę, czyli białą koszulkę Minho i czarne spodenki, więc nie musiał spać w ubraniu. Starszy natomiast nadal chodził w swoim codziennym stroju, więc musiał się przebrać. Zamknął drzwi do ich pokoju, zdejmując z siebie koszulkę i sięgając ręką do paska od spodni, aby tych także się pozbyć. Już miał je z siebie zsunąć, kiedy usłyszał ciche westchnienie. Odwrócił się i zobaczył, wpatrzonego w niego Taemina, który molestował zębami swoją dolną wargę.

            -Nie śpisz? Obudziłem cię?- spytał, podchodząc do niego. Taemin czuł jak ogarnia go gorąco na widok nagiej, idealnie wyrzeźbionej klatki piersiowej Minho.

            -Minnie?- Choi usiadł na łóżku, obok niego, uśmiechając się ciepło.

            -Nie obudziłeś. Ja sam- odpowiedział, próbując oderwać wzrok od jego umięśnionego brzucha.

            -Przespałeś obie części  filmu.

            -Byłem zmęczony- Taemin poczuł jak przyjemny dreszcz rozchodzi się po jego kręgosłupie, kiedy Minho pogładził go policzku. Robił to wcześniej dużo razy, ale nigdy wcześniej Taemin nie czuł, aż takiego gorąca. Zaczerwienił się lekko, czując jak jego skóra zaczyna niemal go parzyć.

            -Coś nie tak?- Minho patrzył na niego z troską, kiedy oddech chłopaka lekko przyspieszył. Lee usiadł, ocierając się ramieniem o ramię Choi i jęknął cicho, gdy po jego ręce przeszedł prąd.

            -Nie. Ja… muszę do łazienki- rzucił, zrywając się z łóżka i niemal wybiegł z pokoju, prawie zabijając się o nieco jeszcze odrętwiałe nogi.

            Minho uśmiechnął się pod nosem na ten widok. Wiedział, że chłopak najzwyczajniej w świecie się podniecił i wystraszył tego uczucia. Pokręcił głową, wstając z łóżka i chwytając za koszulkę, w której miał zamiar spać. Sam też nieco się pobudził, ale nie miał zamiaru uwodzić młodszego, podczas, gdy w pokoju obok spała dwójka jego przyjaciół. Wolał to zrobić w zaciszu swojego pokoju, gdzie nikt nie będzie w stanie im przeszkodzić. Nałożył na siebie dresowe spodnie i położył do łóżka, czekając, aż jego chłopak wróci z łazienki.

            Taemin zerknął na swoje odbicie w lustrze i zaśmiał nerwowo. Miał czerwone policzki i rozmierzwione włosy. Serce waliło mu jak oszalałe, a oddech był nieco przyspieszony.

            -Głupek- szepnął do siebie, obmywając twarz zimną wodą. Nie spodziewał się, że widok nagiego torsu Minho może tak na niego działać. Odczekał jeszcze pięć minut, aż w końcu ruszył do ich tymczasowego noclegu. W pokoju było ciemno, a Minho już dawno leżał w łóżku z zamkniętymi oczami. Podszedł do łóżka ostrożnie i wsunął się pod kołdrę, starając się nie myśleć o jego idealnej klatce piersiowej.

            -Dobranoc, Minnie- usłyszał cichy szept Minho tuż przy swoim uchu i poczuł jak jego silne ramiona przyciągają go do siebie od tyłu.

            -D-dobranoc- odpowiedział, przymykając oczy i zanim się obejrzał ponownie wsunął się w objęcia Mmorfeusza.



            Key wyszedł ostrożnie spod kołdry, nie chcąc obudzić śpiącego już od jakiegoś czasu Jjong`a. Przejechał dłonią zmierzwione już i tak włosy i ruszył na palcach do wyjścia, w myślach przeklinając siebie za ten pomysł z seansem. Nie mógł spać. Jak tylko zamykał oczy przed oczami stawał mu obraz bladej kobiety z wielkimi wyłupiastymi oczami. Wszedł do łazienki, obmywając wodą twarz i przez chwilę rozważając wypicie jakichś tabletek nasennych, ale szybko wybił sobie ten pomysł z głowy. Po tabletach zawsze później bolała go głowa i stawał się bardziej marudny niż zazwyczaj. W końcu westchnął, decydując się na szklankę zimnej wody. Tak więc ruszył do kuchni, rozglądając się uważnie dookoła. Wyobraźnia lubiła mu często płatać figle po takim seansie i wolał nie ujrzeć nigdzie przed sobą dziesięcioletniego, sinego chłopca z czarnym kotem u boku, zwiastującego przybycie mamusi.

            Otworzył lodówkę i wyjął z niej zimną butelkę, upijając łyk orzeźwiającego napoju. Po chwili wsadził ją tam z powrotem i z piaskiem w oczach, ruszył do swojej sypialni. Przechodził właśnie obok pokoju gościnnego, kiedy do jego uszu dobiegł dźwięk wyjęty żywcem z obejrzanego wcześniej horroru. Chłopak automatycznie zamarł, czując jak włosy jeżą mu się na głowię i nasłuchiwał. Kilka sekund później ponownie usłyszał ten dźwięk i zanim się obejrzał wbiegł do swojej sypialni z krzykiem, zarzucając na głowę kołdrę.

            -Ku*** co jest?!- Jonghyun zerwał się słysząc głośny krzyk i czując zimno na całym ciele, gdy ściągnięto z niego ciepłe okrycie. Spojrzał na Key, mrużąc oczy.

            -Ona tu idzie! Ju-on jest w naszym domu!- krzyknął młodszy, trzęsąc się jak osika pod kołdrą. Jonghyun westchnął, przeczesując dłonią włosy i siadając z powrotem na łóżku obok chłopaka.

            -Bummie, ta klątwa to tylko film. Ona nie istnieje- powiedział, przytulając do siebie tą trzęsącą się galaretę.

            -Ale ja słyszałem.

            -Pewnie ci się przesłyszało.

            -Nie jestem szalony…

            -Kto to się tak darł?- w drzwiach do ich sypialni stanął zaspany Minho. Oboje spojrzeli na niego i uśmiechnęli się.

            -Kibum miał omamy słuchowe. Sorry, że cię obudziliśmy- powiedział Jjong, uśmiechając się szeroko, pokazując przy tym rząd śnieżnobiałych zębów.

            -Aha, niech będzie- odpowiedział Minho i już po chwili zniknął w ciemnym korytarzu. Bling odwinął swojego chłopaka z kokonu, jaki sobie stworzył i chwycił jego twarz w dłonie, mówiąc:

            -Ten film to tylko wymysł reżysera, nic więcej. A to co słyszałeś zapewne było chrapaniem Choi. Możesz spać spokojnie.

            Kibum przełknął głośno ślinę, próbując się uśmiechnąć. Jjong złożył na jego ustach delikatny pocałunek, kładąc się na łóżku i przykrywając kołdrą. Kibum ulokował się w jego ramionach, czując jak pieką go policzki z zażenowania.

            -A gdyby ta klątwa naprawdę istniała i tu przyszła, to ja cie obronię. Nikt nie będzie zadzierać z dinozaurem, który broni swojej divy- wyszeptał mu do ducha, na co Key zaśmiał się cichutko pod nosem i mocniej wtulił się w jego ciało, a po kilku minutach zapadli w sen, pozbawionych jakichkolwiek koszmarów.

1 komentarz:

  1. Ojejku jej ,"synek" Divy się podniecił *-* Czytam dalej ^.^

    OdpowiedzUsuń