niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 24


              Kibum stał nad śpiącą postacią Taemina, nie mając serca go obudzić. Po prostu patrzył na tego aniołka, czując jak serce mu się roztapia na ten widok. Chłopak poruszał przez sen ustami, a kilka karmelowych kosmyków, które prawie weszły mu do ust, zjechały bardziej na policzek.

            -Obudzisz go wreszcie czy nie?- rozległ się głos Jonghyuna, który od pięciu minut obserwował tą scenę.

            -Nie mam na to serca- odpowiedział Key, uśmiechając się szeroko.

            -Miałeś go obudzić. Jestem głodny.

            -Ale on tak słodko śpi.

            -No to go zostawmy i chodźmy jeść.

            -Nie, Jjong. Taemin nie będzie jadł później sam śniadania- Kibum spojrzał na niego srogim wzrokiem, a Jjong złapał się za głowę, czując, że jeszcze trochę, a jego żołądek zje sam siebie.

            -No to go obudź do jasnej…

            -Nie waż mi się nawet teraz przeklinać,  Kim Joghyunie.

            -Mówisz jak moja matka!

            Taemin otworzył oczy, spoglądając na dwie postacie, stojące koło jego łóżka. Kibum mierzył wściekłym wzrokiem Blinga, a ten zdawał się powoli tracić cierpliwość. Nie bardzo wiedząc o co chodzi, usiadł ostrożnie i przetarł ręką zaspane oczy.

            -Key, jestem cholernie głodny, a przygotowane przez ciebie śniadanie właśnie stygnie w kuchni, więc może…- zaczął Jjong, ale przerwał mu cichy śmiech. Spojrzał na łóżko i zastał tam już zupełnie rozbudzonego maknae, który szczerzył się do nich, ukazując przy okazji rząd swoich śnieżnobiałych zębów.

            -Taemin, obudziliśmy cię?- spytał Key, siadając obok chłopaka na łóżku. Ten pokiwał przecząco głową, poprawiając dłonią włosy.

            -W takim razie, możemy iść w końcu coś zjeść?- jęknął Jjong, z nadzieją w oczach spoglądając na oby dwóch chłopaków.

            -Pewnie hyung- odpowiedział Taemin, wstając z łóżka i odczekując chwilę, aż jego nogi przyzwyczają się do pozycji stojącej. W końcu wyszedł z pokoju z trzymającym go za rękę Kibumem. Weszli powoli do niewielkiej kuchni, gdzie Bling już zajadał się swoim ryżem. Lee rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu swojego chłopaka, ale nigdzie go nie zauważył.

            -A gdzie Minho?- spytał, siadając za stołem i sięgając po szklankę z sokiem malinowym.

            -Musiał na chwilę wyjść, ale niedługo wróci.

            Kibum posłał mu przyjazny uśmiech, nakładając do jego miski trochę mięsa. Młodszy uśmiechnął się z wdzięcznością i wziął do buzi trochę jedzenia, zastanawiając się, gdzie mógł wyjść Minho. Nie miał kompletnie pojęcia co ten musiał załatwić. Zasmucił się trochę, że nie mógł go zobaczyć od razu po przebudzeniu, co nie uszło uwadze Key.

            -Nie smuć się Minnie. Minho wróci za jakąś godzinę. Wspominał coś o tym, że dzwonił jego brat. Pewnie miał do niego jakąś sprawę.

            -Nie smucę się.

            -Przecież widzę.

            -Zdaje się, że jesteście ze sobą zaledwie od kilku dni, a już nie możecie bez siebie wytrzymać- wtrącił Blig z buzią pełną ryżu. Taemin zaczerwienił się lekko, biorąc kolejną porcję jedzenia do buzi. Tęsknił za Minho. W końcu go kochał. Chciał codziennie budzić się i widzieć go obok siebie, zjadać razem z nim posiłki i w ogóle spędzać czas. Ale mimo wszystko cieszył się, że gdy tym razem się obudził zobaczył tą dwójkę. Jego przyjaciele. Tym razem ci prawdziwi.

            -Dziękuję, że jesteście- powiedział, patrząc im prosto w oczy. Ci spojrzeli na niego z zaskoczeniem i lekkim zdezorientowaniem, więc uśmiechnął się i dodał:

            -Za to, że jesteście moimi przyjaciółmi. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy.

            Ledwo skończył to mówić, a poczuł jak ramiona Key zgniatają go w niedźwiedzim uścisku.

            -I powiedzcie mi, czy on nie jest słodki?!- krzyknął Kibum, czochrając włosy chłopaka.

            -Nie musisz nam dziękować, Minnie. To zaszczyt mieć takiego przyjaciela jak ty- odpowiedział Bling, uśmiechając się do niego ciepło.





            Minho wysiadł z samochodu Jjong`a, który znowu od niego pożyczył i skierował się w stronę parku. Tam od razu zobaczył znajomą postać, siedzącą na jednej z ławek. Podszedł do niej i z uśmiechem na ustach się przywitał:

            -Cześć hyung.

            -Minho- mężczyzna wstał z ławki i uściskał swojego młodszego brata, uśmiechając się szeroko. Ten odwzajemnił uścisk, siadając na ławce i obserwując przechodzących przez park ludzi.

            -Po co chciałeś się ze mną spotkać?- spytał, zerkając na brata. Min Suk zaśmiał się, odpowiadając:

            -A  muszę mieć jakiś powód, aby spotkać się ze swoim małym braciszkiem?

            -Zdaję się, że przerosłem cię już dobry rok temu.

            -Wiem, ale dla mnie zawsze będziesz małym Minho.

            -Więc jaki jest powód naszego dzisiejszego spotkania?

            -Zdaje się, że ci się spieszy- Min Suk rozsiadł się wygodniej, zerkając na młodszego Choi.

            -Troszkę.

            -Nie miałem żadnego wielkiego powodu. Po prostu się stęskniłem. W końcu nie widziałem cię trzy miesiące. Dużo się za ten czas wydarzyło?

            -Nie uwierzysz hyung, jak wiele.

            -To mnie zainteresowałeś. Mam szansę na usłyszenie o tych wydarzeniach?

            Minho zaśmiał się, wyciągając z kieszeni komórkę i sprawdzając godzinę. Tęsknił za Taeminem. W ogóle nie miał ochoty wstawać tak wcześnie, skoro u jego boku spał ten aniołek, ale telefon brata go do tego zmusił.

            -Może jak będziemy mieli trochę więcej czasu.

            -Ech, czyli, że się bardo spieszysz. No, ale przejdźmy do sedna sprawy, mama zaprasza cię na dzisiejszy obiad. A Yoogeun krzyczy, że chce do wujka.

            -Czyli, że po to wyciągnąłeś mnie z domu o siódmej rano?
            -Po to i abyś trochę się przewietrzył.

            Minho wymierzył mu kuksańca w bok, śmiejąc się głośno. Min Suk oddał, także się uśmiechając.

            -Rozumiem, że obiad o tej co zawsze?- spytał, poprawiając swoją skórzaną kurtkę.

            -Pewnie.

            -Przekaż mamie i mojemu bratankowi, że wpadnę i aby przygotowali jedno nakrycie więcej.

            -Masz zamiar przyprowadzić gościa?

            Minho wstał, wyciągając z kieszeni kluczyki i odpowiadając:

            -Powiedz, że przyprowadzę ze sobą osobę, którą kocham.

            Min Suk  miał właśnie zapytać brata kim  jest owa osoba, ale niestety chłopak już zmierzał w stronę auta. Starszy Choi uśmiechnął się pod nosem, nie mogąc się już doczekać poznania osoby, która skradła serce jego brata.





           

            Taemin patrzył wielkimi i przerażonymi oczami na swojego chłopaka, który jakby nigdy nic pił właśnie kawę w kuchni. Zaledwie kilka minut wcześniej Choi oznajmił mu, że został zaproszony do rodzinnego domu na obiad i, że zabiera Taemina ze sobą, przy okazji zapoznając go ze wszystkimi. Lee był przerażony. Kompletnie nie wiedział co ma powiedzieć. Owszem chciał poznać kiedyś rodzinę Minho, ale nie sądził, że nastąpi to tak szybko. W dodatku nie był pewny jako kto zostanie przedstawiony. Chłopak? Kumpel? Przyjaciel? Jeśli chłopak, to jaka będzie ich reakcja? Przecież byli ze sobą w związku homoseksualnym!

            -Minho jesteś pewny, że to dobry pomysł?- spytał Key, obserwując ich uważnie. Znał rodziców Minho od dawna. Wiedzieli oni o związku Key i Jjong`a i niezbyt go pochwalali.

            -Oczywiście Key. Kocham Taemina i chcę, aby poznał moich rodziców, a że jest ku temu okazja, to dlaczego by nie skorzystać?- Choi podniósł do góry jedną brew, nie przestając się uśmiechać.

            -A masz zamiar przedstawić go jako kogo?- wtrącił Jjong, uwieszając się na ramieniu Kibuma. Trzy pary oczu wbiły się w Choi, na co ten od razu odpowiedział:

            -Oczywiście jako swojego chłopaka, a kogo?

            -Nie wiem- Bling wzruszył ramionami, przenosząc swój wzrok na nieco bladą twarz Taemina.

            -Minnie, nie musisz się bać. Polubią cię- dodał Minho, widząc przerażenie w oczach swojego chłopaka. Długo nie czekając, wstał i objął młodszego ramieniem, całując w policzek. Chłopak zaśmiał się nerwowo, starając się opanować strach.

            -Chłopaki dzięki za miły seans i w ogóle, ale my musimy się zbierać- Choi uśmiechnął się do swoich przyjaciół, odwracając się razem z Taeminem i chwytając za swoją torbę z rzeczami na noc.

            -Nie zapomnij kluczyków od motoru- powiedział Bling, ciesząc się w duchu, że w końcu odzyska swoje autko. Choi pomachał mu ręką z kluczykami i wyszedł, a za nim nadal blady Taemin, rzucając krótkie dzięki i pa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz